Pierwszy miesiąc mojego odchudzania został zamknięty moim małym sukcesem. Waga spadła a ja poczułam się o wiele lepiej i bardziej uwierzyłam w siebie. Zamykanie tego pierwszego etapu zbiegło się akurat z pakowaniem i wyjazdem na urlop. Może nie wymarzony urlop, ale zawsze wypoczynek. Nie jest w tym roku tak jakbym sobie tego życzyła lecz trzeba się cieszyć z tego co jest i ładować akumulatory.
W związku z tym, że Trizer pomógł mi zrzucić parę zbędnych kilogramów, a dieta okazała się strzałem w dziesiątkę to postanowiłam zakupić kolejne opakowanie suplementu i co za tym idzie - kolejną dietę. Po raz drugi wypełniłam ankietę i Trizer razem z dietą są już w drodze do mnie. Bardzo jestem podekscytowana bo wiem, że w tym miesiącu będzie jeszcze lepiej. Chociaż powiem Wam szczerze, że przebywanie na wakacjach nie zawsze sprzyja zdrowym nawykom. O ile gotuję sobie sama i jem tak jak powinnam. Bo nie podjadam ani słodyczy ani nic innego to zimne piwko wygrało z moją silną wolą. Niestety. Fakt, że nie jadlam już potem kolacji. Ale grzech to grzech. Mam tylko nadzieję, że. To nie odbije się jakoś drastycznie na straconych już kilogramach i centymetrach w obwodach. A wagi swojej niestety nie zabralam ze sobą i wszystko wyjdzie dopiero jak wrócę do domu. Fakt, że spaceruje tu bardzo dużo i ruchu nie brakuje. Więc może nie będzie tak źle. Wiem, że jak tylko wrócę do domu to już totalnie wszystko wróci do normy. A wypoczynek doda mi tylko więcej sił. Grzechy grzechami, ale powiem Wam, że mój organizm już jakoś nie przyswaja czegoś niezdrowego. Przez miesiąc jednak wszystkie nawyki tak się zmieniły, że organizm też już przywykł do tego co zdrowe.
Tymczasem lecę już na spacer, a Wam pokażę jak jest pięknie :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz