niedziela, 11 września 2016

2 miesiące na diecie. PODSUMOWANIE

Dopiero co zaczynałam, a to już 2 miesiące diety za mną. Dwa miesiące walki ze sobą samą i ze swoimi słabościami. Ale walka wygrana!!!  Zdecydowanie :) Tak mi ten czas szybko minął, tak wiele osiągnęłam, że postanowiłam walczyć dalej :) 


Efekt 2 miesięcy odchudzania to 10.2 kg na minusie oraz do 7 cm mniej w obwodach. Dla mnie efekt piorunujący i rewelacyjny. Jestem bardzo z siebie zadowolona. Nie marzyłam nawet o takim wyniku :) 

Co osiągnęłam dzięki odchudzaniu?

Przede wszystkim zgubiłam zbędne kilogramy i poczułam się o wiele, wiele lepiej fizycznie i psychicznie. Zaprzyjaźniłam się z dietą na tyle, że już nie wyobrażam sobie powrotu do starych nawyków żywieniowych. Dieta dostarcza mi potrzebnych witamin, wartości odżywczych i mikroelementów i nie obciąża mojego żołądka jak śmieciowe jedzenie. Nauczyłam się jeść systematycznie. Nie chodzę głodna, jem o stałych porach i to mi wystarcza. Wiem też co czym mogę zastąpić i jak odpracować jakiś grzeszek kulinarny. Bo jestem człowiekiem i takie grzeszki też się zdarzały. Piję dużo wody, minimum 1.5 litra dziennie. I właściwie oprócz wody nie piję już nic innego. Sporadycznie wypiję kawę, ale tylko z mlekiem 0.5% i oczywiście bez cukru! 
Moja psychika  na diecie również odżyła. To znaczy bardziej uwierzyłam w siebie i w swoje możliwości. Mam większe poczucie własnej wartości. Bardziej się sobie podobam, a to też bardzo wiele. Już nie czuję się jak przysłowiowa szara myszka. 

Te 2 miesiące na diecie to przede wszystkim 2 miesiące na DIECIE Z TRIZEREM. 
I ktoś może zaraz napisze, że robię tu reklamę itp. Powiem tak: cała ta moja przygoda z odchudzaniem zaczęła się właśnie od Trizera. Widziałam efekty u koleżanki i postanowiłam spróbować. Przeglądnęłam przy okazji fora w necie i opinie były naprawdę dobre więc postanowiłam zaryzykować i zrobić coś żeby było mi lepiej samej ze sobą. I nie widzę powodu żeby nie pisać o czymś co mi pomogło pozbyć się nadmiernych kilogramów i zmienić wszystko. Warto chwalić coś co jest dobre! Dieta Trizerowa całkiem już (jak pisałam wyżej) zmieniła pogląd na odżywianie. I powiem szczerze, że jak zjem coś niezbyt zdrowego to naprawdę potem źle się czuje. 
Same tabletki Trizer wpłynęły na mój organizm rewelacyjnie. Nie dość, że czułam się ogólnie bardzo dobrze to jeszcze suplement poprawił kondycję mojej zawsze kłopotliwej skóry i włosów. Nie odczułam żeby tabletki miały na mnie negatywny wpływ, a wręcz przeciwnie. 
To dzięki swojej sile, dzięki Trizerowi i dołączonej do niego rewelacyjnej diecie osiągnęłam swój sukces! I to bez większej aktywności fizycznej. A poniżej zamieszczam zdjęcia przed i po :) 










W tej chwili rozpoczęłam walkę o kolejne 10 kg :)

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Wakacje i kolejny miesiąc z dietą

Pierwszy miesiąc mojego odchudzania został zamknięty moim małym sukcesem. Waga spadła a ja poczułam się o wiele lepiej i bardziej uwierzyłam w siebie. Zamykanie tego pierwszego etapu zbiegło się akurat z pakowaniem i wyjazdem na urlop.  Może nie wymarzony urlop,  ale zawsze wypoczynek.  Nie jest w tym roku tak jakbym sobie tego życzyła lecz trzeba się cieszyć z tego co jest i ładować akumulatory. 


W związku z tym,  że Trizer pomógł mi zrzucić parę zbędnych kilogramów,  a dieta okazała się strzałem w dziesiątkę to postanowiłam zakupić kolejne opakowanie suplementu i co za tym idzie - kolejną dietę. Po raz drugi wypełniłam ankietę i Trizer razem z dietą są już w drodze do mnie. Bardzo jestem podekscytowana bo wiem,  że w tym miesiącu będzie jeszcze lepiej.  Chociaż powiem Wam szczerze,  że przebywanie na wakacjach nie zawsze sprzyja zdrowym nawykom.  O ile gotuję sobie sama i jem tak jak powinnam. Bo nie podjadam ani słodyczy ani nic innego to zimne piwko wygrało z moją silną wolą.  Niestety. Fakt,  że nie jadlam już potem kolacji. Ale grzech to grzech. Mam tylko nadzieję,  że. To nie odbije się jakoś drastycznie na straconych już kilogramach i centymetrach w obwodach. A wagi swojej niestety nie zabralam ze sobą i wszystko wyjdzie dopiero jak wrócę do domu. Fakt,  że spaceruje tu bardzo dużo i ruchu nie brakuje. Więc może nie będzie tak źle. Wiem,  że jak tylko wrócę do domu to już totalnie wszystko wróci do normy. A wypoczynek doda mi tylko więcej sił.  Grzechy grzechami,  ale powiem Wam,  że mój organizm już jakoś nie przyswaja czegoś niezdrowego. Przez miesiąc jednak wszystkie nawyki tak się zmieniły,  że organizm też już przywykł do tego co zdrowe.
Tymczasem lecę już na spacer,  a Wam pokażę jak jest pięknie :)




środa, 27 lipca 2016

Dieta a domownicy

W związku z tym,  że się odchudzam i stosuję się do swojej diety,  gotuję zdrowo i kupuję tylko to co powinnam to zdrowe odżywianie zakorzeniło się solidnie w moim domu. 
Zarówno moja córka jak i mój chłopak powoli zarażają się zdrowym jedzeniem :) 

O ile na początku gotowalam dwa obiady w domu,  o tyle teraz coraz częściej gotuje tylko jeden.  Wiadomo,  że mojej córce nie zawsze smakuje wszystko to co jem a poza tym ona zdecydowanie uwielbia zupy, ale przemycam do jej jadłospisu większość składników ze swojej diety. Wiele smaków sama poznałam po raz pierwszy. Nie wszystkie
 pokochałam,  ale czasem wystarczy coś po prostu inaczej przyrządzić. Zmieniłam wiele nawyków w naszym gospodarstwie domowym. Jeśli chleb to tylko ciemny,  jeśli olej to tylko kokosowy,  a posiłki o stałych porach. Wszystkie przekąski mojej córki staram się zastąpić tym co zdrowe.  Podsuwam jej suszone owoce,  pije moje koktajle i oczywiście jak najwięcej świeżych warzyw i owoców. W związku z tym,  że jest lato to korzystamy ze wszystkich pysznych warzyw i owoców sezonowych. I woda.  Moja córka do tej pory niezbyt lubiła wodę niegazowaną.  W tej chwili od 4 tygodni pije jej coraz więcej. 
Mój chłopak natomiast to nieco cięższy kaliber. Zwykle nie je o stałych porach i lubi to co niezbyt zdrowe. Ale wziął sobie do serca moje odchudzanie i też stara się jeść zdrowo. Teraz właściwie w naszym domu nie ma już nic innego do picia oprócz wody. Czasami jakieś soki,  ale to sporadycznie. 
Podsumowując: dzięki temu,  że postanowiłam się odchudzać,  nawyki żywieniowe w domu zmieniany właściwie wszyscy.  Wiadomo,  że nie mogę wykluczyć z jadłospisu pozostałych domowników tego co lubią no to byłoby nie fair,  ale wiele rzeczy zostało już zmienionych  na inne,  zdrowsze.  Wystarczy jedynie metoda małych kroczków i pyszne przepisy z mojej diety!  :) 


piątek, 22 lipca 2016

4 TYGODNIE! :)

Kiedy minęły już wszystkie doły, wątpliwości i podłe nastroje ledwo zdążyłam się zorientować, że rozpoczęłam już 4 tydzień mojego planu dietetycznego. 
Szczerze mówiąc kiedy zaczynałam to ten termin wydawał mi się bardzo odległy, wręcz czasami niemożliwy. Ale mój upór, wola zmiany i konsekwencja doprowadziły mnie do zakończenia pierwszego miesiąca diety.

Nie spodziewałam się, że wszystko minie tak szybko. Początki nie były łatwe. Miewałam wahania nastrojów i nierzadko chciałam sięgnąć po ulubione słodycze. Ale potem z każdym dniem i z każdym tygodniem było coraz lepiej. Czułam się lżej, korzystniej. Dieta dostarczała mi niezbędnych składników, witamin i zawsze byłam najedzona. Bycie na diecie nie powodowało, że chodziłam głodna. Każdego tygodnia waga pokazywała mniejszą cyfrę, a summa summarum weszłam w spodnie, które jeszcze miesiąc temu były mi z małe.
Na starcie moja waga wynosiła aż 93 kg. Po 4 tygodniach diety waga wskazała 87.2 kg. Na minusie niecałe 5 kg. Jestem naprawdę z siebie dumna. Może nie widać tego tak gołym okiem, ale waga nie kłamie. Czuję się lżejsza i tak jak wspominałam, mogę ubrać rzeczy, które jeszcze niedawno były za ciasne. 

Dzięki diecie zyskałam jeszcze wiele innych ważnych rzeczy. 

Podsumowując:
  • na minusie niecałe 5 kg
  • w obwodach mniej nawet do 3 cm
  • lepsze samopoczucie
  • lepiej wyczuwalny smak potraw
  • jem mniej, tzn. na chwilę obecną na pewno nie zjadłabym tyle ile jadłam kiedyś
  • jem zdrowo
  • mam więcej energii
  • czuję się lepiej nie tylko fizycznie, ale też pod względem psychicznym (czuję się atrakcyjniejsza i bardziej pewna siebie)
  • piję regularnie wodę (wcześniej nie piłam jej wcale albo bardzo mało)
  • poznałam wiele smacznych produktów, których wcześniej nie znałam.
Mam ogromną świadomość, że nie zyskałabym tego wszystkiego bez mojego suplementu diety TRIZER. (do kupienia tu: http://www.trizer.pl/) On bardzo przyczynił się do tego, że mój wynik jest taki a nie inny. 
Trizer nie tylko spalał mój tłuszcz, ale też sprawił, że moja cera jest w dużo lepszej kondycji niż wcześniej. Włosy są mocniejsze, bardziej lśniące i nie przetłuszczają się jak kiedyś, a paznokcie rosną szybciej i szczerze mówiąc również są mocniejsze. Dzięki niemu mam też więcej energii i czuję się znakomicie.

Jeśli ktoś z Was się waha czy rozpocząć dietę i jaki suplement wybrać to szczerze polecam Trizera, do którego otrzymacie 30dniową spersonalizowaną dietę, a efekty na pewno przejdą wasze najśmielsze wyobrażenia! :)

wtorek, 19 lipca 2016

Chandra

Przyznam Wam szczerze, że ostatni tydzień był dla mnie trudny. Nie dość, że złośliwy PMS (wy kobiety dobrze to znacie..) to jeszcze dopadła mnie chandra. Jakiś dół wstrętny, załamanie. Chyba wszystko się tak zbiegło w czasie i poległam na chwilę. 

W tym podłym nastroju zaczęłam wątpić w sens mojej przemiany, diety itp. Zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle warto. Wszystko robiłam jak dotychczas, posiłki, godziny itd. ale przestałam w tym wszystkim dostrzegać sens. Czasami chyba musi tak być... Musi padać deszcz żeby na nowo wyszło słońce.
Zawsze kiedy miałam gorszy dzień to zajadałam stres, Cukier na chwilę zdecydowanie poprawiał mi nastrój. Tym razem nie złamałam się choć naprawdę było ciężko. W głowie miałam ulubione ciastka i batony. Ale szkoda byłoby zaprzepaścić prawie 3 tygodni diety, mojej determinacji i straconych kilogramów... Odchudzanie to też ćwiczenie swojej silnej woli, opieranie się pokusom.
Po kolejnym dołującym dniu zrozumiałam po co to wszystko robię. Czemu zaczęłam. I zrozumiałam, że jestem we właściwym miejscu i prędzej czy później, w swoim czasie osiągnę swój mały sukces!
Wszystkie takie przykre chwile i gorsze dni są po to żebyśmy byli silniejsi, ale też po to żeby zauważyć ile dobrego mamy koło siebie, Nie podobało mi się, że córka widzi mnie taką naburmuszoną, a koleżanki wciąż dopytywały co się dzieje, Dlatego podniosłam tyłek z kanapy, uśmiechnęłam się sama do siebie i postanowiłam, że już się nie dam! Że w chwilach zwątpienia będę pamiętać dlaczego to wszystko robię i co dzięki temu osiągnę! :)
A wszelkim dołom i wątpliwością powiedziałam: SPADAJ!

środa, 6 lipca 2016

Cukinia najlepsza na wszystko

Odkąd jestem na diecie uważnie dobieram produkty, z których potem przygotuję posiłki. Mój plan dietetyczny jest na tyle urozmaicony, że właściwie codziennie jem co innego. Dzięki temu nie mam poczucia znudzenia i wciąż mogę poznawać nowe smaki. Ale jest produkt, do którego wracam cały czas i który mogę jeść na okrągło i w różnych postaciach. Chodzi o cukinię!

 Wcześniej jakoś nie miałam dużej styczności z cukinią. Najczęściej używałam jej do szaszłyków na grilla. Poza tym nigdy przedtem nie miałam okazji jej przyrządzać. A wielka szkoda! Bo to nie tylko warzywo bardzo smaczne, odżywcze i bardzo nisko kaloryczne. Można ją jeść dosłownie pod każdą postacią. Dostarcza organizmowi wielu cennych witamin, m.in. : A, C, K, PP i B1, beta karoten. Ponadto zawiera potas, żelazo i magnez. Cukinia charakteryzuje się dużą łatwością trawienia, a jej wartość kaloryczna jak wspomniałam wcześniej jest stosunkowo niska.

W swojej diecie odkryłam kilka szybkich i przepysznych dań z cukinią w roli głównej i drugoplanowej :), m.in leczo z cukinią, jajecznica z cukinią, placuszki z cukinii czy zapiekankę, Ale jest jedna potrawa, która zdecydowanie skradła moje serce i żołądek :) Chodzi o cukinię faszerowaną. 
Moje kubki smakowe oszalały na punkcie tego dania. Mam nadzieję, że i Wam będzie smakować! :)

Żeby przyrządzić taką cukinię potrzebujecie:
  • 1 średnia cukinia,
  • 1 pomidor obrany ze skórki,
  • pierś z kurczaka (może być też mięso z indyka),
  • mała cebula
  • sól, pieprz,
  • łyżeczkę serka wiejskiego na górę (zamiast sera żółtego)
  • możecie też dodać pieczarki jeśli lubicie,
Sposób przygotowania:

Cukinię dokładnie myjemy, odkrawamy końcówki, Kroimy ją wzdłuż, a następnie wydrążamy z obu połówek miąższ. Wydrążamy wszystko ostrożnie żeby nie uszkodzić warzywa. Kiedy to zrobimy, odstawiamy na bok i kroimy pierś z kurczaka w drobną kostkę. Mięso smażymy najlepiej na oleju kokosowym, następnie dodajemy do niego pokrojoną w kostkę cebulę, a po 3-4 minutach dorzucamy pokrojonego w kostkę pomidora, a na koniec wydrążony miąższ z cukinii. Następnie wszystko doprawiamy, czekamy aż zgęstnieje  i ściągamy z ognia. 
Rozgrzewamy piekarnik do 190 stopni. Cukinie z zewnętrznej strony lekko smarujemy oliwą i nadziewamy ją przygotowanym farszem,. Całość posypujemy jeszcze serkiem wiejskim i wstawiamy do piekarnika na około pół godziny. 
Po tym czasie można już tylko delektować się smakiem :)

Polecam!

poniedziałek, 4 lipca 2016

Pierwszy tydzień

W czwartek zamknęłam pierwszy tydzień mojej diety. Właściwie to ten czas przeleciał mi naprawdę szybko. Najważniejsze jest to, że gdy w piątek rano stanęłam na wadze, zobaczyłam aż 2 kilogramy mniej!!! Możecie nie wierzyć, ale tak jest :) Sama byłam zaskoczona niezmiernie :) Tylko tydzień i już 2 kg na minusie!!!

Te utracone kilogramy zdecydowanie motywują do tego by walczyć dalej.  :)Wiele się zmieniło w tym minionym tygodniu. Przede wszystkim czuję się o wiele lepiej. Jakby nowa ja. Jest mi "lekko". Nie mam wzdęć, nie boli mnie żołądek jak kiedyś, nie czuję się obciążona i przejedzona. Jem o stałych porach i zdrowo.
 To nie jest tez tak, że pstryknęłam palcami i przeszła mi ochota na słodycze czy ulubione przekąski. Owszem, czasami mam smaki  na słodycze, brakuje mi czasami cukru. Wcześniej spożywałam go w nadmiarze, a cukier niestety uzależnia. Ale mój suplement diety Trizer tę ochotę na niezdrowe jedzenie w magiczny sposób niweluje i świetnie sobie radzę, Przez ten cały tydzień ani razu nie zgrzeszyłam i nie zjadłam niczego nieodpowiedniego czy niezdrowego,
Jestem naprawdę z siebie dumna bo pokus na co dzień miałam wiele, ale wiem jaki jest mój cel i to byłoby oszukiwanie samej siebie. Moje nawyki żywieniowe całkowicie uległy zmianie, Jem o stałych porach pełnowartościowe zdrowe posiłki. Wcześniej nie zwracałam na to uwagi. Do tego niezdrowe przekąski, słodycze, a to już zaprocentowało nadprogramowymi kilogramami i złym samopoczuciem.
Powiem Wam, że te wszystkie pozytywne, zdrowe nawyki tak weszły mi już w krew,że z zamkniętymi oczami wiem już o co chodzi :) i jak wszytko przygotować, a z półek sklepowych zabieram już tylko co zdrowe,