niedziela, 11 września 2016

2 miesiące na diecie. PODSUMOWANIE

Dopiero co zaczynałam, a to już 2 miesiące diety za mną. Dwa miesiące walki ze sobą samą i ze swoimi słabościami. Ale walka wygrana!!!  Zdecydowanie :) Tak mi ten czas szybko minął, tak wiele osiągnęłam, że postanowiłam walczyć dalej :) 


Efekt 2 miesięcy odchudzania to 10.2 kg na minusie oraz do 7 cm mniej w obwodach. Dla mnie efekt piorunujący i rewelacyjny. Jestem bardzo z siebie zadowolona. Nie marzyłam nawet o takim wyniku :) 

Co osiągnęłam dzięki odchudzaniu?

Przede wszystkim zgubiłam zbędne kilogramy i poczułam się o wiele, wiele lepiej fizycznie i psychicznie. Zaprzyjaźniłam się z dietą na tyle, że już nie wyobrażam sobie powrotu do starych nawyków żywieniowych. Dieta dostarcza mi potrzebnych witamin, wartości odżywczych i mikroelementów i nie obciąża mojego żołądka jak śmieciowe jedzenie. Nauczyłam się jeść systematycznie. Nie chodzę głodna, jem o stałych porach i to mi wystarcza. Wiem też co czym mogę zastąpić i jak odpracować jakiś grzeszek kulinarny. Bo jestem człowiekiem i takie grzeszki też się zdarzały. Piję dużo wody, minimum 1.5 litra dziennie. I właściwie oprócz wody nie piję już nic innego. Sporadycznie wypiję kawę, ale tylko z mlekiem 0.5% i oczywiście bez cukru! 
Moja psychika  na diecie również odżyła. To znaczy bardziej uwierzyłam w siebie i w swoje możliwości. Mam większe poczucie własnej wartości. Bardziej się sobie podobam, a to też bardzo wiele. Już nie czuję się jak przysłowiowa szara myszka. 

Te 2 miesiące na diecie to przede wszystkim 2 miesiące na DIECIE Z TRIZEREM. 
I ktoś może zaraz napisze, że robię tu reklamę itp. Powiem tak: cała ta moja przygoda z odchudzaniem zaczęła się właśnie od Trizera. Widziałam efekty u koleżanki i postanowiłam spróbować. Przeglądnęłam przy okazji fora w necie i opinie były naprawdę dobre więc postanowiłam zaryzykować i zrobić coś żeby było mi lepiej samej ze sobą. I nie widzę powodu żeby nie pisać o czymś co mi pomogło pozbyć się nadmiernych kilogramów i zmienić wszystko. Warto chwalić coś co jest dobre! Dieta Trizerowa całkiem już (jak pisałam wyżej) zmieniła pogląd na odżywianie. I powiem szczerze, że jak zjem coś niezbyt zdrowego to naprawdę potem źle się czuje. 
Same tabletki Trizer wpłynęły na mój organizm rewelacyjnie. Nie dość, że czułam się ogólnie bardzo dobrze to jeszcze suplement poprawił kondycję mojej zawsze kłopotliwej skóry i włosów. Nie odczułam żeby tabletki miały na mnie negatywny wpływ, a wręcz przeciwnie. 
To dzięki swojej sile, dzięki Trizerowi i dołączonej do niego rewelacyjnej diecie osiągnęłam swój sukces! I to bez większej aktywności fizycznej. A poniżej zamieszczam zdjęcia przed i po :) 










W tej chwili rozpoczęłam walkę o kolejne 10 kg :)

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Wakacje i kolejny miesiąc z dietą

Pierwszy miesiąc mojego odchudzania został zamknięty moim małym sukcesem. Waga spadła a ja poczułam się o wiele lepiej i bardziej uwierzyłam w siebie. Zamykanie tego pierwszego etapu zbiegło się akurat z pakowaniem i wyjazdem na urlop.  Może nie wymarzony urlop,  ale zawsze wypoczynek.  Nie jest w tym roku tak jakbym sobie tego życzyła lecz trzeba się cieszyć z tego co jest i ładować akumulatory. 


W związku z tym,  że Trizer pomógł mi zrzucić parę zbędnych kilogramów,  a dieta okazała się strzałem w dziesiątkę to postanowiłam zakupić kolejne opakowanie suplementu i co za tym idzie - kolejną dietę. Po raz drugi wypełniłam ankietę i Trizer razem z dietą są już w drodze do mnie. Bardzo jestem podekscytowana bo wiem,  że w tym miesiącu będzie jeszcze lepiej.  Chociaż powiem Wam szczerze,  że przebywanie na wakacjach nie zawsze sprzyja zdrowym nawykom.  O ile gotuję sobie sama i jem tak jak powinnam. Bo nie podjadam ani słodyczy ani nic innego to zimne piwko wygrało z moją silną wolą.  Niestety. Fakt,  że nie jadlam już potem kolacji. Ale grzech to grzech. Mam tylko nadzieję,  że. To nie odbije się jakoś drastycznie na straconych już kilogramach i centymetrach w obwodach. A wagi swojej niestety nie zabralam ze sobą i wszystko wyjdzie dopiero jak wrócę do domu. Fakt,  że spaceruje tu bardzo dużo i ruchu nie brakuje. Więc może nie będzie tak źle. Wiem,  że jak tylko wrócę do domu to już totalnie wszystko wróci do normy. A wypoczynek doda mi tylko więcej sił.  Grzechy grzechami,  ale powiem Wam,  że mój organizm już jakoś nie przyswaja czegoś niezdrowego. Przez miesiąc jednak wszystkie nawyki tak się zmieniły,  że organizm też już przywykł do tego co zdrowe.
Tymczasem lecę już na spacer,  a Wam pokażę jak jest pięknie :)




środa, 27 lipca 2016

Dieta a domownicy

W związku z tym,  że się odchudzam i stosuję się do swojej diety,  gotuję zdrowo i kupuję tylko to co powinnam to zdrowe odżywianie zakorzeniło się solidnie w moim domu. 
Zarówno moja córka jak i mój chłopak powoli zarażają się zdrowym jedzeniem :) 

O ile na początku gotowalam dwa obiady w domu,  o tyle teraz coraz częściej gotuje tylko jeden.  Wiadomo,  że mojej córce nie zawsze smakuje wszystko to co jem a poza tym ona zdecydowanie uwielbia zupy, ale przemycam do jej jadłospisu większość składników ze swojej diety. Wiele smaków sama poznałam po raz pierwszy. Nie wszystkie
 pokochałam,  ale czasem wystarczy coś po prostu inaczej przyrządzić. Zmieniłam wiele nawyków w naszym gospodarstwie domowym. Jeśli chleb to tylko ciemny,  jeśli olej to tylko kokosowy,  a posiłki o stałych porach. Wszystkie przekąski mojej córki staram się zastąpić tym co zdrowe.  Podsuwam jej suszone owoce,  pije moje koktajle i oczywiście jak najwięcej świeżych warzyw i owoców. W związku z tym,  że jest lato to korzystamy ze wszystkich pysznych warzyw i owoców sezonowych. I woda.  Moja córka do tej pory niezbyt lubiła wodę niegazowaną.  W tej chwili od 4 tygodni pije jej coraz więcej. 
Mój chłopak natomiast to nieco cięższy kaliber. Zwykle nie je o stałych porach i lubi to co niezbyt zdrowe. Ale wziął sobie do serca moje odchudzanie i też stara się jeść zdrowo. Teraz właściwie w naszym domu nie ma już nic innego do picia oprócz wody. Czasami jakieś soki,  ale to sporadycznie. 
Podsumowując: dzięki temu,  że postanowiłam się odchudzać,  nawyki żywieniowe w domu zmieniany właściwie wszyscy.  Wiadomo,  że nie mogę wykluczyć z jadłospisu pozostałych domowników tego co lubią no to byłoby nie fair,  ale wiele rzeczy zostało już zmienionych  na inne,  zdrowsze.  Wystarczy jedynie metoda małych kroczków i pyszne przepisy z mojej diety!  :) 


piątek, 22 lipca 2016

4 TYGODNIE! :)

Kiedy minęły już wszystkie doły, wątpliwości i podłe nastroje ledwo zdążyłam się zorientować, że rozpoczęłam już 4 tydzień mojego planu dietetycznego. 
Szczerze mówiąc kiedy zaczynałam to ten termin wydawał mi się bardzo odległy, wręcz czasami niemożliwy. Ale mój upór, wola zmiany i konsekwencja doprowadziły mnie do zakończenia pierwszego miesiąca diety.

Nie spodziewałam się, że wszystko minie tak szybko. Początki nie były łatwe. Miewałam wahania nastrojów i nierzadko chciałam sięgnąć po ulubione słodycze. Ale potem z każdym dniem i z każdym tygodniem było coraz lepiej. Czułam się lżej, korzystniej. Dieta dostarczała mi niezbędnych składników, witamin i zawsze byłam najedzona. Bycie na diecie nie powodowało, że chodziłam głodna. Każdego tygodnia waga pokazywała mniejszą cyfrę, a summa summarum weszłam w spodnie, które jeszcze miesiąc temu były mi z małe.
Na starcie moja waga wynosiła aż 93 kg. Po 4 tygodniach diety waga wskazała 87.2 kg. Na minusie niecałe 5 kg. Jestem naprawdę z siebie dumna. Może nie widać tego tak gołym okiem, ale waga nie kłamie. Czuję się lżejsza i tak jak wspominałam, mogę ubrać rzeczy, które jeszcze niedawno były za ciasne. 

Dzięki diecie zyskałam jeszcze wiele innych ważnych rzeczy. 

Podsumowując:
  • na minusie niecałe 5 kg
  • w obwodach mniej nawet do 3 cm
  • lepsze samopoczucie
  • lepiej wyczuwalny smak potraw
  • jem mniej, tzn. na chwilę obecną na pewno nie zjadłabym tyle ile jadłam kiedyś
  • jem zdrowo
  • mam więcej energii
  • czuję się lepiej nie tylko fizycznie, ale też pod względem psychicznym (czuję się atrakcyjniejsza i bardziej pewna siebie)
  • piję regularnie wodę (wcześniej nie piłam jej wcale albo bardzo mało)
  • poznałam wiele smacznych produktów, których wcześniej nie znałam.
Mam ogromną świadomość, że nie zyskałabym tego wszystkiego bez mojego suplementu diety TRIZER. (do kupienia tu: http://www.trizer.pl/) On bardzo przyczynił się do tego, że mój wynik jest taki a nie inny. 
Trizer nie tylko spalał mój tłuszcz, ale też sprawił, że moja cera jest w dużo lepszej kondycji niż wcześniej. Włosy są mocniejsze, bardziej lśniące i nie przetłuszczają się jak kiedyś, a paznokcie rosną szybciej i szczerze mówiąc również są mocniejsze. Dzięki niemu mam też więcej energii i czuję się znakomicie.

Jeśli ktoś z Was się waha czy rozpocząć dietę i jaki suplement wybrać to szczerze polecam Trizera, do którego otrzymacie 30dniową spersonalizowaną dietę, a efekty na pewno przejdą wasze najśmielsze wyobrażenia! :)

wtorek, 19 lipca 2016

Chandra

Przyznam Wam szczerze, że ostatni tydzień był dla mnie trudny. Nie dość, że złośliwy PMS (wy kobiety dobrze to znacie..) to jeszcze dopadła mnie chandra. Jakiś dół wstrętny, załamanie. Chyba wszystko się tak zbiegło w czasie i poległam na chwilę. 

W tym podłym nastroju zaczęłam wątpić w sens mojej przemiany, diety itp. Zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle warto. Wszystko robiłam jak dotychczas, posiłki, godziny itd. ale przestałam w tym wszystkim dostrzegać sens. Czasami chyba musi tak być... Musi padać deszcz żeby na nowo wyszło słońce.
Zawsze kiedy miałam gorszy dzień to zajadałam stres, Cukier na chwilę zdecydowanie poprawiał mi nastrój. Tym razem nie złamałam się choć naprawdę było ciężko. W głowie miałam ulubione ciastka i batony. Ale szkoda byłoby zaprzepaścić prawie 3 tygodni diety, mojej determinacji i straconych kilogramów... Odchudzanie to też ćwiczenie swojej silnej woli, opieranie się pokusom.
Po kolejnym dołującym dniu zrozumiałam po co to wszystko robię. Czemu zaczęłam. I zrozumiałam, że jestem we właściwym miejscu i prędzej czy później, w swoim czasie osiągnę swój mały sukces!
Wszystkie takie przykre chwile i gorsze dni są po to żebyśmy byli silniejsi, ale też po to żeby zauważyć ile dobrego mamy koło siebie, Nie podobało mi się, że córka widzi mnie taką naburmuszoną, a koleżanki wciąż dopytywały co się dzieje, Dlatego podniosłam tyłek z kanapy, uśmiechnęłam się sama do siebie i postanowiłam, że już się nie dam! Że w chwilach zwątpienia będę pamiętać dlaczego to wszystko robię i co dzięki temu osiągnę! :)
A wszelkim dołom i wątpliwością powiedziałam: SPADAJ!

środa, 6 lipca 2016

Cukinia najlepsza na wszystko

Odkąd jestem na diecie uważnie dobieram produkty, z których potem przygotuję posiłki. Mój plan dietetyczny jest na tyle urozmaicony, że właściwie codziennie jem co innego. Dzięki temu nie mam poczucia znudzenia i wciąż mogę poznawać nowe smaki. Ale jest produkt, do którego wracam cały czas i który mogę jeść na okrągło i w różnych postaciach. Chodzi o cukinię!

 Wcześniej jakoś nie miałam dużej styczności z cukinią. Najczęściej używałam jej do szaszłyków na grilla. Poza tym nigdy przedtem nie miałam okazji jej przyrządzać. A wielka szkoda! Bo to nie tylko warzywo bardzo smaczne, odżywcze i bardzo nisko kaloryczne. Można ją jeść dosłownie pod każdą postacią. Dostarcza organizmowi wielu cennych witamin, m.in. : A, C, K, PP i B1, beta karoten. Ponadto zawiera potas, żelazo i magnez. Cukinia charakteryzuje się dużą łatwością trawienia, a jej wartość kaloryczna jak wspomniałam wcześniej jest stosunkowo niska.

W swojej diecie odkryłam kilka szybkich i przepysznych dań z cukinią w roli głównej i drugoplanowej :), m.in leczo z cukinią, jajecznica z cukinią, placuszki z cukinii czy zapiekankę, Ale jest jedna potrawa, która zdecydowanie skradła moje serce i żołądek :) Chodzi o cukinię faszerowaną. 
Moje kubki smakowe oszalały na punkcie tego dania. Mam nadzieję, że i Wam będzie smakować! :)

Żeby przyrządzić taką cukinię potrzebujecie:
  • 1 średnia cukinia,
  • 1 pomidor obrany ze skórki,
  • pierś z kurczaka (może być też mięso z indyka),
  • mała cebula
  • sól, pieprz,
  • łyżeczkę serka wiejskiego na górę (zamiast sera żółtego)
  • możecie też dodać pieczarki jeśli lubicie,
Sposób przygotowania:

Cukinię dokładnie myjemy, odkrawamy końcówki, Kroimy ją wzdłuż, a następnie wydrążamy z obu połówek miąższ. Wydrążamy wszystko ostrożnie żeby nie uszkodzić warzywa. Kiedy to zrobimy, odstawiamy na bok i kroimy pierś z kurczaka w drobną kostkę. Mięso smażymy najlepiej na oleju kokosowym, następnie dodajemy do niego pokrojoną w kostkę cebulę, a po 3-4 minutach dorzucamy pokrojonego w kostkę pomidora, a na koniec wydrążony miąższ z cukinii. Następnie wszystko doprawiamy, czekamy aż zgęstnieje  i ściągamy z ognia. 
Rozgrzewamy piekarnik do 190 stopni. Cukinie z zewnętrznej strony lekko smarujemy oliwą i nadziewamy ją przygotowanym farszem,. Całość posypujemy jeszcze serkiem wiejskim i wstawiamy do piekarnika na około pół godziny. 
Po tym czasie można już tylko delektować się smakiem :)

Polecam!

poniedziałek, 4 lipca 2016

Pierwszy tydzień

W czwartek zamknęłam pierwszy tydzień mojej diety. Właściwie to ten czas przeleciał mi naprawdę szybko. Najważniejsze jest to, że gdy w piątek rano stanęłam na wadze, zobaczyłam aż 2 kilogramy mniej!!! Możecie nie wierzyć, ale tak jest :) Sama byłam zaskoczona niezmiernie :) Tylko tydzień i już 2 kg na minusie!!!

Te utracone kilogramy zdecydowanie motywują do tego by walczyć dalej.  :)Wiele się zmieniło w tym minionym tygodniu. Przede wszystkim czuję się o wiele lepiej. Jakby nowa ja. Jest mi "lekko". Nie mam wzdęć, nie boli mnie żołądek jak kiedyś, nie czuję się obciążona i przejedzona. Jem o stałych porach i zdrowo.
 To nie jest tez tak, że pstryknęłam palcami i przeszła mi ochota na słodycze czy ulubione przekąski. Owszem, czasami mam smaki  na słodycze, brakuje mi czasami cukru. Wcześniej spożywałam go w nadmiarze, a cukier niestety uzależnia. Ale mój suplement diety Trizer tę ochotę na niezdrowe jedzenie w magiczny sposób niweluje i świetnie sobie radzę, Przez ten cały tydzień ani razu nie zgrzeszyłam i nie zjadłam niczego nieodpowiedniego czy niezdrowego,
Jestem naprawdę z siebie dumna bo pokus na co dzień miałam wiele, ale wiem jaki jest mój cel i to byłoby oszukiwanie samej siebie. Moje nawyki żywieniowe całkowicie uległy zmianie, Jem o stałych porach pełnowartościowe zdrowe posiłki. Wcześniej nie zwracałam na to uwagi. Do tego niezdrowe przekąski, słodycze, a to już zaprocentowało nadprogramowymi kilogramami i złym samopoczuciem.
Powiem Wam, że te wszystkie pozytywne, zdrowe nawyki tak weszły mi już w krew,że z zamkniętymi oczami wiem już o co chodzi :) i jak wszytko przygotować, a z półek sklepowych zabieram już tylko co zdrowe,

czwartek, 30 czerwca 2016

Moja dieta

Tak jak obiecałam, napiszę Wam kilka słów o mojej diecie. Jak wspominałam dietę otrzymałam razem z suplementem diety TRIZER, Jest ona w pełni spersonalizowana, przygotowana na podstawie szczegółowej ankiety, którą wypełniłam. Opracowana została na równo 30 dni, Przyznam szczerze, że owa dieta  bardzo mnie zaskoczyła. 

Posiłki są bardzo zróżnicowane, kolorowe, a porcje naprawdę solidne i w niektórych daniach je po prostu zmniejszam. Wszystkie produkty spożywcze są do kupienia właściwie w każdym sklepie, a wszystkie owoce i warzywa teraz w okresie letnim można z łatwością dostać na każdym ryneczku (tudzież targu). Lato sprzyja świeżym owocom i warzywom i wszystko lepiej smakuje.
W moim przypadku dieta obejmuje 4 posiłki. Jednak są i takie gdzie posiłki są np 3, a nawet 6. To wszystko zależy od tego jak wypełnimy ankietę.
Każdy mój dzień to właśnie 4 dania. Śniadanie, drugie śniadanie, obiad i kolacja. Przy każdym posiłku mam wypisaną jego energetyczność (ilość kalorii) oraz podział na wartości odżywcze (w gramach) : białko, tłuszcz i węglowodany. Każde danie jem o stałej porze i przygotowuje je według wytycznych z planu dietetycznego. Składniki do przygotowania posiłku mogę odmierzyć albo w gramach albo w sztukach, plasterkach czy garściach więc nawet jeśli ktoś nie ma wagi (choć ja już się w nią zaopatrzyłam) to też bez problemu sobie poradzi.
Powiem Wam szczerze, że nie będąc na diecie nie jadłam nigdy tak kolorowo i tak zdrowo, a jednocześnie smacznie. Powoli zarażam moim jedzeniem pozostałych domowników :)
A oto przykładowe posiłki:







poniedziałek, 27 czerwca 2016

moje najważniejsze na diecie...

Przez parę dni zaniedbałam bloga,  ale to przez sprawy rodzinne. Córcia troszkę się pochorowała i bardziej skupiłam się na niej.
Jednak już  wróciłam i nakarmię Was podstawowymi informacjami  co pomaga mi trwać w diecie już 5 dzień (oprócz oczywiście samej diety i mojego Twizera :) )  

Tak, tak to już 5 dzień :) 


Zacznę od najważniejszego, a mianowicie od MOTYWACJI. Bez niej nic by nie było. Nie byłoby mnie tutaj. Motywacja jest mega istotna bo to ona pozwala nam iść naprzód i pomaga osiągnąć cel, spełniać marzenia.
Bez motywacji osiadamy na laurach. Mnie motywuje lepszy wygląd,  lepsze samopoczucie i fakt,  że na pewno będę szczuplejsza i o wiele  zdrowsza. To taka nawet motywacja długofalowa.

Kiedy zaczęłam się odchudzać koleżanka zapytała mnie dla kogo to robię. Dla mnie jasnym było,  że dla siebie samej. Ale czasami odchudzamy się żeby komuś się przypodobać,  dla partnera/męża albo i nawet z zazdrości. Powodów może być milion. Lecz  tylko jeden powinien być numerem 1. Ten powód to JA.  Kiedy zaczynamy odchudzać się dla kogoś innego niż dla siebie to w większości przypadków nie kończy się to dobrze. Bo w sytuacjach kryzysowych (bo takie podczas diety często się zdarzają) narasta w nas frustracja. Nerwy są nadszarpnięte i zwykle rzucamy tym wszystkim w diabły. A za nasze niepowodzenia potem obwiniamy innych Natomiast jeśli wiem,  że robię coś świadomie sama dla siebie i wiem czego sama chcę to jest lżej i dzięki temu można osiągnąć sukces. Zdecydowanie ja robię to tylko i wyłącznie dla siebie.

GRUPA/WSPARCIE
 Lepiej odchudzać się w tzw. grupie. W pojedynkę jest o wiele ciężej, Grupa pełni rolę wspar
cia, jest dodatkowym motywatorem i zawsze służy pomocą. Tam znajdziemy pełne zrozumienie bo członkowie grupy są w takiej samej sytuacji co my i doskonale rozumieją nasze obawy, rozterki i radość z każdego utraconego kilograma. Ja też znalazłam takie wsparcie i naprawdę jest to nieocenione. Grupa zawsze jest gotowa by pomóc, pocieszyć,ale i skarcić jeśli trzeba :) Oczywiście wspiera mnie rodzina, ale tylko grupa wie co tak naprawdę przeżywam.

KONSEKWENCJA
Jeśli mówię A, muszę powiedzieć B. Jako osoba dorosła i świadoma swoich czynów nie mogę oszukiwać samej siebie. Podejmując decyzję o przemianie wiedziałam, że może być ciężko i droga może być długa, ale trzeba konsekwentnie nią kroczyć i trzymać się zasad diety, Tylko konsekwentne działanie doprowadzi nas do mety.

CIERPLIWOŚĆ
To fakt, że ja chciałabym mieć wszystko już, w tym momencie. Jednak trzeba wiedzieć, że dieta to jest proces wieloetapowy. Proces, który może trwać przez długi czas.  Chodzi o to żeby chudnąć stopniowo i uniknąć potem efektu jojo. Chudnąc pomału przy okazji zmieniamy całkowicie swoje dotychczasowe nawyki żywieniowe.

SZCZEROŚĆ
 Szczerość wobec siebie samego. Wobec grupy i wobec bliskich. Jeśli "zgrzeszyłam" jakimś nieodpowiednim posiłkiem to wiem, że muszę się do tego przyznać, I wiem, że to nie może się powtórzyć, Nie można się oszukiwać, że to nic. Tylko ciężka pracą osiągniemy wymarzony cel.

RUCH 
Każda choćby najmniejsza aktywność fizyczna to idealne uzupełnienie do diety i jej suplementu. Sport wiadomo - to zdrowie i pomaga nam w odchudzaniu. Ja nie zawsze mam czas na ćwiczenia i przyznaje się, że leniuch ze mnie. Ale za to uwielbiam spacerować i codziennie robię długie dystanse, a to też zawsze jest aktywność. Podczas podróży do pracy wolę przejść pieszo jeden przystanek niż jechać dalej autobusem.

ODPORNOŚĆ
Tutaj chodzi mi zdecydowanie o taką odporność psychiczną, Przede wszystkim na stres, na pokusy. Odchudzając się powinniśmy liczyć się z tym, że gdziekolwiek się pojawimy to rzadko kiedy znajdzie się ochotnik, który będzie pragnął się z nami solidaryzować :) Chodzi o wszelkie imprezy, urodziny, grille (bo to przecież sezon), wesela itp. Ileż to razy wujek Jurek będzie nas namawiał na piwko czy kielicha, a dobra ciocia Basia z uporem maniaka będzie chciała nas częstować najpyszniejszym ciastem, Trzeba wiedzieć, że mówiąc NIE,  pracujemy na nasz sukces i nikogo tym nie krzywdzimy, Odporność powinniśmy mieć również na kąśliwe uwagi na temat diety, braku zrozumienia czy braku nawet wiary w nasz sukces.

Mam nadzieję, że i Wam jeśli zdecydujecie się na dietę wszystkie te elementy bardzo pomogą. A już jutro napiszę conieco o mojej diecie i czy już w ogóle schudłam... :)

środa, 22 czerwca 2016

Lets go!

Trizer nie kazał długo na siebie czekać :)  Na szkrzynkę mailową dostałam informację kiedy spodziewać się kuriera i w odpowiednim czasie paczka została do mnie dostarczona. 


Przyznam szczerze, że jako wzrokowiec naprawdę bardzo mile się zaskoczyłam. Trizer był bardzo estetycznie zapakowany, a to cieszy oko.

Pudełko z suplementem jest  bardzo poręczne,  spokojnie zmieści się w mojej torebce i zawsze mogę mieć je ze sobą :) 


Wieczko było zafoliowane dzięki czemu wiem, że nikt przede mną nie otwierał opakowania i nie zostało ono uszkodzone.


W dniu dzisiejszym otrzymałam również moją spersonalizowaną 30dniową dietę, o której wspominałam wczoraj. Bo trzeba pamiętać,  że Trizer to nie tylko pojedynczy suplement,  a pakiet wraz z dietą.  Potrawy są tak urozmajcone i ciekawe i bogate w niezbędne składniki, że na pewno nie da się głodować :)

Teraz pozostaje tylko wszystko oficjalnie już rozpocząć. Mam nadzieję, że podołam :)
Oczywiście mam obawy. Jak każdy chyba kto rozpoczyna dietę. Uwielbiam słodycze (na swoje nieszczęście) i to m.in. doprowadziło do tego, że jestem teraz na starcie do zrzucenia nadprogramowych kilogramów. Ale wierzę, że mój mały przyjaciel- Trizer, dieta i moje samozaparcie wystarczy by osiągnąć wymarzony cel. 

wtorek, 21 czerwca 2016

Początek... i Trizer

Przystąpienie do zmian wcale nie jest takie łatwe. Zwykle trzeba mieć jakikolwiek plan działania i mniej więcej się go trzymać. Potem wystarczy już tylko samozaparcie, wsparcie bliskich i jakoś pójdzie. Przynajmniej tak mi się wydaje :) 


    Rozpoczęłam od poszukiwań czegoś co pomoże mi w moich przemianach. Mam tu na myśli suplement diety. Rynek zalewa nas różnymi specyfikami, a producenci w reklamach przekonują nas, że to akurat ich produkt jest najlepszy. Kilka takich suplementów w swoim życiu już przerobiłam. Z różnym skutkiem.

I kiedy myślałam, że nie znajdę już nic wartego uwagi to jak z nieba spadła mi opinia mojej koleżanki o cudotwórcy o nazwie TRIZER. 

   

Przyznam, że początkowo podeszłam do sprawy dosyć sceptycznie. Pomyślałam: to, że na Ciebie to działa, nie znaczy, iż podziała na mnie. Ale zachęcona opinią koleżanki, a przede wszystkim jej fenomenalną przemianą zaczęłam przeglądać internet i znajdowałam same pozytywne opinie. Długo nie zwlekając postanowiłam zamówić suplement i jednocześnie rozpocząć przemianę. Na stronie http://www.trizer.pl/ złożyłam zamówienie na Trizer i w ekspresowym tempie otrzymałam maila, że zamówienie zrealizowano co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Dodatkowo do suplementu otrzymam 30dniową spersonalizowaną dietę (przygotowaną na podstawie szczegółowej ankiety) co razem w efekcie pomoże mi zrzucić zbędne kilogramy.

Teraz jedynie pozostaje mi czekać aż przyjdzie wybrany przeze mnie produkt i zaczynamy!

Mam nadzieję, że będziecie mi kibicować, a ja obiecuję dzielić się z Wami tym jak mi idzie!

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Zmiany...

Jestem  mamą, Jestem narzeczoną.
Ról społecznych w swoim życiu na chwilę obecną odgrywam bardzo wiele. Czasem się one przenikają, Czasem nawet dają w kość i powodują moje wewnętrzne konflikty. W tym wszystkim jednak od jakiegoś dłuższego czasu zapomniałam o tym, że jestem przede wszystkim kobietą. Że oprócz tego, iż robię codziennie coś dla innych, to powinnam robić również coś dla siebie samej. Działałam właściwie jak robot, praca-dom, praca-dom i tak w kółko, Po drodze przedszkole, plac zabaw, zakupy. I ten sam utarty schemat każdego dnia. Nie to, że nie lubię swojego życia, ale zaczęło mi w tym wszystkim brakować przestrzeni i czasu dla siebie samej. Zrobienia czegokolwiek dla siebie. Z wielkim samozaparciem.
Dlatego mój blog będzie takim kawałkiem mnie. To będzie moja przestrzeń i mój (jak mawiał klasyk) kawałek podłogi. 
Wychodząc na przeciw temu co ma zburzyć rutynę zaczynam od zmian zewnętrznych. I nie ważne, że lato już się zaczęło. Nie ważne, że i tak już nie kupię w tym roku wymarzonego bikini, Zawsze jest dobry czas na zmiany.  A dlaczego najpierw zmiany zewnętrzne, tudzież cielesne? Bo w zdrowym ciele zdrowy duch :) 
Zmęcvzyło mnie już to, że ugrzęzłam w martwym punkcie na kanapie z batonikiem w ręce. Że każdą porażkę i problem zagryzałam czekoladą.
Od porodu codziennie wybierałam się na jakąś dietę żeby lepiej się czuć i lepiej wyglądać. Zawsze jednak kończyło się tylko na gadaniu, I tak minęły prawie 4 lata.
Chcę zmian  dla siebie samej. Dlatego żeby lepiej się czuć i lepiej wyglądać. Szczęśliwa ja to szczęśliwi ludzie wokoło mnie. 
Ale to nie będzie tylko blog o odchudzaniu. To będzie mój świat do którego Was zapraszam. :)